Pogrzeb Ks. Henryka Soroki SCJ
Data publikacji: czwartek, 07-01-2016
4 stycznia, na cmentarzu w Stadnikach pochowano ks. Henryka Sorokę, sercanina. 20 lat życia kapłańskiego poświęcił pracy wśród Polaków na Mołdawii. Kościół w Stadnikach zapełnił się po brzegi księżmi, siostrami zakonnymi oraz wiernymi z parafii w kraju, gdzie ks. Henryk pracował (Koszyce Małe, Sosnowiec, Węglówka, Chmielów) i z Mołdawii. Z Kijowa przyjechał abp Piotr Malczuk OFM, pochodzący z Slobody Raszkowskiej, z którym przyjaźnił się ks. Henryk. On również przewodniczył Mszy św. pogrzebowej wyrażając podziękowanie całej prowincji, do której należał ks. Soroka i dzięki któremu – jak podkreślił - z parafii, w której 20 lat pracował wyszło wielu księży i sióstr zakonnych.
4 stycznia, na cmentarzu w Stadnikach pochowano ks. Henryka Sorokę, sercanina. 20 lat życia kapłańskiego poświęcił pracy wśród Polaków na Mołdawii. Kościół w Stadnikach zapełnił się po brzegi księżmi, siostrami zakonnymi oraz wiernymi z parafii w kraju, gdzie ks. Henryk pracował (Koszyce Małe, Sosnowiec, Węglówka, Chmielów) i z Mołdawii. Z Kijowa przyjechał abp Piotr Malczuk OFM, pochodzący z Slobody Raszkowskiej, z którym przyjaźnił się ks. Henryk. On również przewodniczył Mszy św. pogrzebowej wyrażając podziękowanie całej prowincji, do której należał ks. Soroka i dzięki któremu – jak podkreślił - z parafii, w której 20 lat pracował wyszło wielu księży i sióstr zakonnych.
W homilii wygłoszonej przez kolegę rocznikowego, ks. Józef Golonka SCJ wskazał na kilka charakterystycznych cech osobowości ks. Henryka, m.in. wrażliwość na ludzi chorych i ubogich.
- Była w nim troska o człowieka potrzebującego pomocy i dobrego słowa. Już w seminarium razem z innymi współbraćmi odwiedzał po domach chorych i starszych, a w czasie wakacji poświęcał swój czas nad opieką nad nimi podczas wyjazdowych wczaso-rekolekcji. Odwiedzał też chorych w szpitalu w Myślenicach. To było poniekąd przygotowanie do pracy, którą potem podjął na Mołdawii, gdzie był Samarytaninem: rozdawał chleb, zakładał kuchnie dla głodnych dzieci, uczył w szkole i pomagał młodym w zdobyciu wykształcenia – podkreślił Kaznodzieja.
Na wrażliwość swego rocznikowego kolegi wobec cierpiących zwrócił również uwagę w nadesłanym z okazji pogrzebu liście bp Adam Musiałek SCJ z RPA.
- Obserwowałem Twoje umiejętności w posługiwaniu chorym, ale także osobom znajdującym się w potrzebie. Umiałeś z nimi rozmawiać i ich słuchać (…) Podczas naszych wspólnych wakacji uczyłem się od Ciebie czegoś, co przydało mi się potem w mojej pracy misyjnej: otwartości na opuszczonych i potrzebujących, a także ludzkiej relacji i odwagi wejścia w kontakt z chorymi – napisał w odczytanym przez prowincjała liście bp Musiałek.
O ciągłej trosce ks. Henryka wobec znajdujących się w potrzebie mówili również przełożony Dystryktu Mołdawskiego ks. Piotr Kuszman SCJ, pracujący na Ukrainie ks. Jan Podobiński i siostra Honoratka ze Słobody Raszkowa. To właśnie na zaproszenie ks. Soroki siostry ze Zgromadzenia Małych Sióstr Niepokalanego Serca Maryi (Honoratki) rozpoczęły w 1990 r. prace w tej ubogiej nadniestrzańskiej wiosce.
- Dzięki pomocy duchowej i materialnej księdza mogliśmy się tutaj osiedlić i pracować, a przykład jego życia, jaki dawał, pociągał młodych do służby Bogu i ludziom w kapłaństwie i życiu zakonnym. Owocem jego pracy są także powołania do naszego Zgromadzenia – zaznaczyła, zwracają uwagę, że ks. Henryk był przyjacielem i dobrodziejem szczególnie opuszczonych dzieci i młodzieży.
- Nie mając własnych dzieci, wychowałeś dwadzieścia rocznikowych sierot. Byłeś im matką, ojcem, wychowawcą i kapłanem. Nigdy nie przestałeś być zakonnikiem i pokazałeś, jak być prawdziwym sercaninem – powiedział wzruszony ks. Jan Podobiński, pracujący w Perszotraweńsku k. Kijowa. Podkreślił także, że przez wiele lat ks. Henryk troszczył się o formację sióstr i miał dobre relacje z księżmi na Ukrainie i prawosławnymi.
- W tym samym czasie, gdy my żegnamy ks. Henka, w parafii świętej Marty w Słobodzie Raszkowie cała wieś stoi przy ołtarzu, by wyrazić wdzięczność za jego pracę pośród tamtejszych Polaków – powiedział ks. Piotr Kuszman SCJ, przełożony Dystryktu Mołdawskiego, dodając później, że gdy odprawiał Mszę św. żałobną po otrzymaniu wiadomości o śmierci ks. Soroki, cały kościół płakał za swoim byłym proboszczem.
- Dziękujemy Bogu za życie księdza Henryka, za jego rodzinę, powołanie zakonne i kapłańskie. Dziękujemy za jego posługę Bogu i ludziom, która pełnił w kraju i przez wiele lat na Mołdawii. Dziękujemy za jego dobroć, ducha radości, entuzjazm i specyficzne poczucie humoru. Złożył swą ufność w Bożym Sercu i odszedł do domu Ojca, który przygotował mu miejsce – podsumował uroczystość żałobną prowincjał ks. Wiesław Święch SCJ i podziękował wszystkim za obecność i modlitwę.
Kondukt żałobny na cmentarz prowadził ks. Paweł Krok SCJ, proboszcz z Chmielowa, gdzie ks. Soroka spędził ostatnie kilka lat pomagając w parafii i dekanacie, będąc spowiednikiem i ojcem duchownym Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, które licznie przybyły na pogrzeb razem z księżmi dekanatu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Żegnali go również wierni parafii z Sosnowca-Środuli, Koszyc Małych i Węglówki. A ostatnią pieśń po złożeniu trumny w grobie zaśpiewały po ukraińsku siostry Honoratki.
Pozostałe aktualności
piątek 23.10.2026
czwartek 22.10.2026
czwartek 15.10.2026
sobota 02.05.2026
sobota 08.11.2025














