Menu:
MÓDLMY SIĘ:
Modlitwa o beatyfikację sługi Bożego o. Leona Jana Dehona
założyciela Księży Sercanów
Panie, Ojcze nasz, dziękujemy Ci za dar rodziny zakonnej założonej przez sługę Bożego Leona Jana Dehona. Prosimy o jego beatyfikację na Twoją większą chwałę oraz o łaskę stawania się, na jego wzór, prorokami miłości w Sercu Twojego Syna. Niech nasze zjednoczone z Chrystusem życie będzie ofiarą dla zbawienia świata. Amen
FACEBOOK:
ROK LITURGICZNY:
Rok Duszpasterski 2025/2026
Uczniowie - Misjonarze
Losowe zdjęcia:

WRZESIEŃ:
***************
Możliwość spowiedzi św.:
w dni powszednie: 20 min przed Mszą św.;
w niedzielę i uroczystości: 10 min przed Mszą św.
***************
Msza Święta na rozpoczęcie roku szkolnego
1 września (wtorek) godz. 8:00
***************
I piątek miesiąca
4 września
Możliwość spowiedzi św. od godz. 17:00
Msza święta wynagradzająca o godz. 18:00
***************
Msza Święta z błogosławieństwem dzieci,
plecaków i przyborów szkolnych
6 września (niedziela) godz. 11:00
***************
Msza Święta przy pomniku poległych
na Jaroszach
13 września (niedziela) godz. 14:00
***************
Nabożeństwo Fatimskie
13 września (niedziela) godz. 17:00
***************
Nabożeństwo ku czci świętej Rity
22 września (wtorek) godz. 18:00
***************
MSZE ŚW. i Adoracja:
DNI POWSZEDNIE
700, 1800
NIEDZIELE I ŚWIĘTA
730 (z godzinkami do NMP),
900 (kościół górny),
1100 (uroczysta suma),
1700 (z nieszporami)
Adoracja eucharystyczna
dni powszednie od godz. 17.30
w niedzielę od godz 16.30
SZLAKI PAPIESKIE:
Kontakt:
Parafia Matki Boskiej Nieustającej Pomocy
Węglówka 110
32 - 412 Wiśniowa
e-mail: parafiaweglowka@gmail.com
Konto Parafii:
54 86020000 0008 0023 5763 0001
Konto Parafialnego Zespołu Caritas:
80 86020000 0000 0235 7630 0005
Parafialny Zespół Caritas
tel. kom.: 513661212
Proboszcz:
ks. Stanisław Jaskuła SCJ
kom. 730 847 678
Wikariusz:
ks. Karol Milewski SCJ
Pomoc duszpasterska:
ks. Wiesław Święch SCJ
Dzisiaj jest:
Statystyki:
Autor: AiT / zdjęcia: Piotr Weszka | Data: 2013-03-16 02:03
"Lepiej jest jednak niczego nie planować, a wszystko jakoś samo się ułoży". Te słowa idealnie opisują piątkową "ekstremalną" Drogę Krzyżową dla młodzieży naszef parafii. Jeszcze w czwartek do południa nic nie wskazywało, że nagły atak zimy tak zmieni nasze plany... A jednak! I chociaż było zimno, śniegu co najmniej po kolana, a wokoło ciemno, to jednak udało się nam pokonać swoje słabości i przejść razem z Chrystusem Jego Drogę Krzyżową...
Jeszcze w czwartek do południa wszystko było jasne: Droga Krzyżowa dla młodzieży odbędzie w piątek o 19.00, a przejdziemy ją "starą" trasą, czyli trasą pomiędzy kapliczką na osiedlu Jarosze, a kapliczką na osiedlu Szczałba. Po drodze mieliśmy minąć kapliczkę "pod Straszydłem", gdzie od roku stoi drewniany krzyż - pamiątka ubiegłorocznej Drogi Krzyżowej. Chcieliśmy zostawić kolejną tabliczkę z informacją o kolejnej Drodze Krzyżowej, ale... Pan Bóg chciał inaczej.
Czwartkowe popołudnie przyniosło nam opady śniegu, które zakrawają na kolejną "zimę stulecia". Niestety, noc z czwartku na piątek nie przyniosła odwilży, a śniegu było jeszcze więcej... W takiej sytuacji nasza wyprawa stanęła pod znakiem zapytania. Czy opłaca się w ogóle gdziekolwiek iść? Przecież tyle śniegu napadało, jest mroźno, poza tym zimny wiatr też dokłada swoje trzy grosze...
Tak. Opłaca się. Dla Jezusa zawsze się opłaca, choćby było z minus 30 stopni C. Choćby było ciemno, daleko do celu - opłaca się. Choćbyśmy byli zmęczeni po całym tygodniu nauki, pracy - opłaca się. I wreszcie - choćbyśmy może przypłacili to małym przeziębieniem - to każde nasze cierpienie w imię Jezusa się opłaca!
Dlatego punktualnie koło godziny dziewiętnastej zebraliśmy się przy kościele parafialnym. Pogoda zrobiła swoje, nie było nas tak wielu jak rok temu, ale uzbierało się prawie 30 osób. No ale przecież nie o ilość chodzi, ale o to, że każdy z nas postanowił ten piątkowy - zimowy wieczór oddać Panu Bogu. I nawet taka garstka ludzi może swoją modlitwą i poświęceniem zdziałać cuda... Wyruszyliśmy w stronę przełęczy Jaworzyce, a następnie skręciliśmy w stronę osiedli Paryle i Łabędzie... Droga nie była idealna, wręcz przeciwnie - wszędzie było albo pełno śniegu, albo bardzo ślisko... Byliśmy jednak na to przygotowani - ubraliśmy się w miarę ciepło, a drogę oświetlały nam pochodnie. I nawet po paruset metrach zrobiło się jakoś cieplej, raźniej, wszyscy jakby trochę weselsi...
Cały czas w drodze towarzyszyła nam modlitwa: Różaniec, Koronka do Bożego Miłosierdzia. Powierzaliśmy także Bogu nadchodzące rekolekcje wielkopostne, wszystkich cierpiących i chorych, misje oraz kraje misyjne, młodzież, która w tym roku przystąpi do sakramentu bierzmowania, dzieci pierwszokomunijne, a także tych wszystkich, którzy swoim postępowaniem i myślą oddalają się od Boga i Kościoła.
Jednak głównie nasza uwaga skupiała się na stacjach Drogi Krzyżowej. W takiej scenerii, wśród śniegu, lasów i górskiej przestrzeni wszystko wydaje się być inne, piękniejsze, bardziej zrozumiałe... Oczywiście była to także zasługa nas samych - począwszy od czytających rozważania po wszystkich, którzy w skupieniu słuchali pasyjnych rozmyślań... Jedno z nich szczególnie zapadło mi w pamięci, kiedy stojąc po kolana w śniegu, patrzyliśmy w ogromną przestrzeń gór, w oddali majaczył Lubogoszcz i migotały światła na Śnieżnicy...
"Znamy ideał pięknego życia. Nie dostrzegamy jednak ludzi, którzy ten ideał realizują. Jest ich zbyt mało, by można ich było spotkać na co dzień. Stając przy Tobie, Panie, odkrywamy, jak trudno jest w pewnych sytuacjach trwać w realizacji ideału.
Już się nie dziwimy, że niejeden z niego rezygnuje. Dziękujemy Ci, Panie, za Twój przykład. Ty nie rezygnujesz, wstajesz z upadku, by dotrzeć do miejsca kaźni i złożyć do końca wyznanie swej miłości do Ojca i miłości do nas, ludzi - swoich braci.
Panie, udziel nam mocy do przezwyciężania wszelkich trudności w życiu i mądrości potrzebnej do realizacji ideału życia w sprawiedliwości, przebaczeniu, prawdzie i miłości. Pomóż nam dostosować życie do ideału, a nie ideał do karłowatego życia."
Kolejne stacje i dalsze wspinanie się w górę... Minęliśmy Podoły, dokąd droga była jeszcze znośna, a zaczęliśmy wchodzić w stronę sztytu Lubomira... I ta fantastyczna, dwunasta stacja... Po zwykłym rozważaniu zgasiliśmy pochodnie... Zupełna ciemność. Tylko my i cisza. I jeszcze słowa Księdza. Że jest z nami Jezus, który pokonał ciemność i zaprowadził światłość! Teraz symbolicznie odpaliliśmy pochodnie. To był symbol, ale bardzo wiele znaczący. Chrystus zaszczepił w naszych sercach swoją siłę zwyciężania zła dobrem.
Czternasta, ostatnia stacja w niedalekiej odległości od szczytu i po błogosławieństwie wracamy. Schodzimy z Golgoty, która dla nas była rzeczywiście trudna i wymagająca, ale jakże szczęśliwa. Pokonaliśmy siebie, swoje słabości i lenistwo. Udało się nam zwyciężyć ciemność! I podobnie jak Chrystus zasiać światło Dobrej Nowiny w naszych sercach!
Przez całą drogę towarzyszył nam Ks. Sergiej, który mimo zimna i zmęczenia trwał z nami na modlitwie i prowadził rozważania. Bóg zapłać za tak wspaniałe świadectwo wiary oraz za świetne słowa podczas chwili ciemności... Ponadto wielkie podziękowania dla niosących nagłośnienie, czytających rozważania oraz prowadzącym modlitwy - to dzięki naszej modlitwie i poświęceniu udało się przejść z Bogiem tak długą trasę. Wielkie dzięki także dla fotografa oraz "ekipy odśnieżającej/torującej drogę" - bez was nie przeszlibyśmy tak długiej trasy... I na koncu, ale najbardziej dziękujemy wszystkim obecnym na Drodze Krzyżowej - pokazaliśmy, że Węglowska Młodzież ma wielką siłę i to "od niej zależeć będzie następne tysiąc lat"! I już całkiem na końcu, ale najbardziej i najmocniej dziękujemy Panu Bogu za to, że pozwolił nam odkryć w sobie "nowego człowieka" - człowieka miłości, wiary i nadziei...