Menu:

MÓDLMY SIĘ:

Akt zawierzenia

Bożemu Miłosierdziu

Boże, Ojcze miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość
w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka.
Pochyl się nad nami grzesznymi,
ulecz naszą słabość,
przezwycięż wszelkie zło,
pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
doświadczyć Twojego miłosierdzia,
aby w Tobie, trójjedyny Boże,
zawsze odnajdywali źródło nadziei.
Ojcze przedwieczny,
dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna,
miej miłosierdzie dla nas i całego świata!
Amen.
Jan Paweł II, Kraków-Łagiewniki, 17.08.2002

FACEBOOK:

PROGRAM UE:

dfhgrhgrsegwae

„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów wiejskich:

Europa inwestująca w obszary wiejskie.”

Operacja pt. Wykonanie konserwacji zabytkowych organów w kościele M.B. Nieustającej Pomocy w Węglówce, której celem jest zachowanie dziedzictwa kulturowego poprzez remont zabytkowych organów

współfinansowana  jest ze środków Unii Europejskiej w ramach działania

„Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju” – mały projekt

Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013

ROK LITURGICZNY:

tyhjj

Losowe zdjęcia:





"Zimowa" Młodzieżowa Droga Krzyżowa

Autor: AiT / zdjęcia: Piotr Weszka | Data: 2013-03-16 02:03

     "Lepiej jest jednak niczego nie planować, a wszystko jakoś samo się ułoży". Te słowa idealnie opisują piątkową "ekstremalną" Drogę Krzyżową dla młodzieży naszef parafii. Jeszcze w czwartek do południa nic nie wskazywało, że nagły atak zimy tak zmieni nasze plany... A jednak! I chociaż było zimno, śniegu co najmniej po kolana, a wokoło ciemno, to jednak udało się nam pokonać swoje słabości i przejść razem z Chrystusem Jego Drogę Krzyżową... 


     Jeszcze w czwartek do południa wszystko było jasne: Droga Krzyżowa dla młodzieży odbędzie w piątek o 19.00, a przejdziemy ją "starą" trasą, czyli trasą pomiędzy kapliczką na osiedlu Jarosze, a kapliczką na osiedlu Szczałba. Po drodze mieliśmy minąć kapliczkę "pod Straszydłem", gdzie od roku stoi drewniany krzyż - pamiątka ubiegłorocznej Drogi Krzyżowej. Chcieliśmy zostawić kolejną tabliczkę z informacją o kolejnej Drodze Krzyżowej, ale... Pan Bóg chciał inaczej. 

     Czwartkowe popołudnie przyniosło nam opady śniegu, które zakrawają na kolejną "zimę stulecia". Niestety, noc z czwartku na piątek nie przyniosła odwilży, a śniegu było jeszcze więcej... W takiej sytuacji nasza wyprawa stanęła pod znakiem zapytania. Czy opłaca się w ogóle gdziekolwiek iść? Przecież tyle śniegu napadało, jest mroźno, poza tym zimny wiatr też dokłada swoje trzy grosze...

     Tak. Opłaca się. Dla Jezusa zawsze się opłaca, choćby było z minus 30 stopni C. Choćby było ciemno, daleko do celu - opłaca się. Choćbyśmy byli zmęczeni po całym tygodniu nauki, pracy - opłaca się. I wreszcie - choćbyśmy może przypłacili to małym przeziębieniem - to każde nasze cierpienie w imię Jezusa się opłaca! 

     Dlatego punktualnie koło godziny dziewiętnastej zebraliśmy się przy kościele parafialnym. Pogoda zrobiła swoje, nie było nas tak wielu jak rok temu, ale uzbierało się prawie 30 osób. No ale przecież nie o ilość chodzi, ale o to, że każdy z nas postanowił ten piątkowy - zimowy wieczór oddać Panu Bogu. I nawet taka garstka ludzi może swoją modlitwą i poświęceniem zdziałać cuda... Wyruszyliśmy w stronę przełęczy Jaworzyce, a następnie skręciliśmy w stronę osiedli Paryle i Łabędzie... Droga nie była idealna, wręcz przeciwnie - wszędzie było albo pełno śniegu, albo bardzo ślisko... Byliśmy jednak na to przygotowani - ubraliśmy się w miarę ciepło, a drogę oświetlały nam pochodnie. I nawet po paruset metrach zrobiło się jakoś cieplej, raźniej, wszyscy jakby trochę weselsi... 

     Cały czas w drodze towarzyszyła nam modlitwa: Różaniec, Koronka do Bożego Miłosierdzia. Powierzaliśmy także Bogu nadchodzące rekolekcje wielkopostne, wszystkich cierpiących i chorych, misje oraz kraje misyjne, młodzież, która w tym roku przystąpi do sakramentu bierzmowania, dzieci pierwszokomunijne, a także tych wszystkich, którzy swoim postępowaniem i myślą oddalają się od Boga i Kościoła.

     Jednak głównie nasza uwaga skupiała się na stacjach Drogi Krzyżowej. W takiej scenerii, wśród śniegu, lasów i górskiej przestrzeni wszystko wydaje się być inne, piękniejsze, bardziej zrozumiałe... Oczywiście była to także zasługa nas samych - począwszy od czytających rozważania po wszystkich, którzy w skupieniu słuchali pasyjnych rozmyślań... Jedno z nich szczególnie zapadło mi w pamięci, kiedy stojąc po kolana w śniegu, patrzyliśmy w ogromną przestrzeń gór, w oddali majaczył Lubogoszcz i migotały światła na Śnieżnicy... 

   

     "Znamy ideał pięknego życia. Nie dostrzegamy jednak ludzi, którzy ten ideał realizują. Jest ich zbyt mało, by można ich było spotkać na co dzień. Stając przy Tobie, Panie, odkrywamy, jak trudno jest w pewnych sytuacjach trwać w realizacji ideału.

 

Już się nie dziwimy, że niejeden z niego rezygnuje. Dziękujemy Ci, Panie, za Twój przykład. Ty nie rezygnujesz, wstajesz z upadku, by dotrzeć do miejsca kaźni i złożyć do końca wyznanie swej miłości do Ojca i miłości do nas, ludzi - swoich braci.

 

Panie, udziel nam mocy do przezwyciężania wszelkich trudności w życiu i mądrości potrzebnej do realizacji ideału życia w sprawiedliwości, przebaczeniu, prawdzie i miłości. Pomóż nam dostosować życie do ideału, a nie ideał do karłowatego życia."

 

     Kolejne stacje i dalsze wspinanie się w górę... Minęliśmy Podoły, dokąd droga była jeszcze znośna, a zaczęliśmy wchodzić w stronę sztytu Lubomira... I ta fantastyczna, dwunasta stacja... Po zwykłym rozważaniu zgasiliśmy pochodnie... Zupełna ciemność. Tylko my i cisza. I jeszcze słowa Księdza. Że jest z nami Jezus, który pokonał ciemność i zaprowadził światłość! Teraz symbolicznie odpaliliśmy pochodnie. To był symbol, ale bardzo wiele znaczący. Chrystus zaszczepił w naszych sercach swoją siłę zwyciężania zła dobrem.

     Czternasta, ostatnia stacja w niedalekiej odległości od szczytu i po błogosławieństwie wracamy. Schodzimy z Golgoty, która dla nas była rzeczywiście trudna i wymagająca, ale jakże szczęśliwa. Pokonaliśmy siebie, swoje słabości i lenistwo. Udało się nam zwyciężyć ciemność! I podobnie jak Chrystus zasiać światło Dobrej Nowiny w naszych sercach!

 

     Przez całą drogę towarzyszył nam Ks. Sergiej, który mimo zimna i zmęczenia trwał z nami na modlitwie i prowadził rozważania. Bóg zapłać za tak wspaniałe świadectwo wiary oraz za świetne słowa podczas chwili ciemności... Ponadto wielkie podziękowania dla niosących nagłośnienie, czytających rozważania oraz prowadzącym modlitwy - to dzięki naszej modlitwie i poświęceniu udało się przejść z Bogiem tak długą trasę. Wielkie dzięki także dla fotografa oraz "ekipy odśnieżającej/torującej drogę" - bez was nie przeszlibyśmy tak długiej trasy... I na koncu, ale najbardziej dziękujemy wszystkim obecnym na Drodze Krzyżowej - pokazaliśmy, że Węglowska Młodzież ma wielką siłę i to "od niej zależeć będzie następne tysiąc lat"! I już całkiem na końcu, ale najbardziej i najmocniej dziękujemy Panu Bogu za to, że pozwolił nam odkryć w sobie "nowego człowieka" - człowieka miłości, wiary i nadziei... 

Galeria:

DSC03231.resized.JPGDSC03244.resized.JPGDSC03246.resized.JPGDSC03250.resized.JPGDSC03259.resized.JPGDSC03334.resized.JPGDSC03336.resized.JPGDSC03344.resized.JPGDSC03380.resized.JPGDSC03395.resized.JPGDSC03460.resized.JPGDSC03487.resized.JPGDSC03508.resized.JPG Powrót do Strony Głównej
Projekt i realizacja: © 2011 by